Do entuzjastów win
Wpadł kolega, przyniósł wino. Pogadaliśmy o tym i owym, trochę o jego pracy(10 m-cy w roku Shanghai, konstrukcje portowe, ogólnie człowiek wahadło,frequent flyer:). No i musiał lecieć. W drzwiach pyta 'jak wino'. Ja, żeorajt. Półwytrwne, głowa nie boli, niezłe. A on - chińskie. To ja 'oł jak to,nie ...